FORUM POST

« Powrót do forum

Odpowiedź

Temat: Rekomendacja Doc.dr hab.

2009-03-27 00:24:21

przez schizof2o_o

cytuj moderacja

Pozwolę sobie przytoczyć rekomendację Doc.dr hab.Kingi Wiśniewskiej-Roszkowskiej na temat alternatywnego sposobu leczenia wielu chorób (w tym schizofreni) zwanej dalej głodówką (nie mylić z tzw. medycyną alternatywną). Co prawda pani doktór nie wspomina tam o schizofreni, ale wiadomym mi jest, że niejaki prof. Jurii Siergiejewicz Nikołajew wprowadził tą metodę już w 1948 r lecząc nią choroby psychiczne. Klinika ta mieściła się niegdyś w Instytucie Medycyny Psychiatri w Moskwie, ale wraz z nadejściem pierestrojki leczenie przeniesiono do Ośrodka Głodówkowego w Rostowie nad Donem (Rosja), gdzie prof. Nikołajew kontynuował praktyki lekarskie. Interesowałem się tym tematem już w 1995 r i miałem zamiar udać się na leczenie. Niestety choroba była w fazie zaostrzenia i lekarze z Moskwy nie chcieli podejmować ryzyka. Prof. Nikołajew odpisał mi odpisał mi wówczas, że prowadząc dietę wegetariańską i stosując cotygodniową jednodniową głodówkę po dwuch latach będę zdrowy. Niestety u mnie w rodzinie panuje przekonanie, że żeby być zdrowym należy dużo jeść i głównie mięso. Nie byłem na tyle wytrwały żeby postawić na swoim i stosować się do zaleceń profesora. Obecnie jestem na diecie wegetariańskiej i próbuję przekonać do tego resztę rodziny. Co do głodowania, musi się ono jednak odbywać pod okiem specjalistów w tej dziedzinie. Okazuje się, że Kierownikiem ośrodka w Rostowie jest była uczennica prof.(prof. zmarł w 1998) lekarz psychiatra wyższej kategori Ludmiła Aleksandrowna Orłowa. Z relacji dr Orłowej wynika, że wyleczalność tej choroby ich metodą sięga 65-85%, podczas gdy zwykła terapia farmakologiczna daje jakieś 20%. Oczywiście nikt nie daje 100% pewności na całkowite wyleczenie, ale stosując się do ich zaleceń i powtarzając dłuższe okresy głodowania jest to możliwe. Odnośnie leczenia się gdzie indziej, to nie ma takiej możliwości, ponieważ jest to jedyny ośrodek na świecie gdzie leczą schizofrenię głodem. Leczenie odbywa się dla każdego z pacjentów indywidualnie. Na początku i na końcu terapi stawiana jest diagnoza, a przy wypisie każdy otrzymuje dalsze instrukcje i zapas witamin i minerałów, tak aby móc w przyszłości samemu przeprowadzać głodówkę. Na miejsce należy zabrać ze sobą świeże wyniki i analizy badań, historię choroby, historię przeprowadzonych zabiegów, zapas przyjmowanych leków itd. Ponadto dla bezpieczeństwa należy się ubezpieczyć i przyjechać na miejsce z osobą towarzyszącą. Brat który stosował już kiedyś kilkudniowe głodówki mówi mi, że to nic strasznego. Już po pierwszym dniu znika uczucie głodu i chęć sięgnięcia po papierosa. Po następnych 3 organizm zaczyna się przystosowywać i wystarczają znikome ilości wody wzbogacone w witaminy i minerały. Pozostaje tylko psychiczne uzależnienie, które i tak da się oszukać skupiając uwagę na czymś innym. Poza tym w grupie o wiele łatwiej jest się przemóc i przetrwać dłuższe okresy głodowania. Na miejscu odbywają się ćwiczenia jogi, medytacje, praktyki zen i inne zajęcia pozwalające odwrócić uwagę od jedzenia. Preferowany jest ruch na świeżym powietrzu i spacery. Informacje na temat ośrodka w Rostowie znajdują się na stronie internetowej http://www.lechebnoegolodanie.ru.

Zaznaczam, że stosowanie głodówki trwającej więcej niż 1 dzień musi odbywać się pod okiem lekarzy specjalistów psychiatrów w tej dziedzinie we właściwym tego typu ośrodku. W związku z tym nie ponoszę odpowiedzialności za ewentualne próby przeprowadzania takowych na własną rękę.

cytat:

Rekomendacja pani 
Doc. dr med. hab. Kingi Wiśniewskej-Roszkowskiej

Książkę pana inżyniera Stanisławskiego czytałam z dużą satysfakcją, widząc w niej nową cenną pomoc w walce o ludzkie zdrowie, choć autor własne zdrowie uzyskał dzięki metodzie odrzuconej przez dzisiejszą medycynę bynajmniej tej oficjalnej medycyny nie potępia, lecz wyrażając wielkie uznanie dla jej postępu stara się na nowo przywrócić utracony przez nią skarb. Tak, właśnie utracony. Bo dobroczynne lecznicze działanie głodówek znano już w starożytności i w ciągu wieków były one obok ziołolecznictwa stosowane w medycynie. W XIX w. rozwój chemii i bakteriologi spowodował rozkwit farmakoterapii i chirurgii, a w dietetyce zapanowała teoria kaloryczno-białkowa, za najcennijesze pokarmy uznająca mięso, tłuszcze, białą mąkę i cukier. Ciężko chorych lekarze "wzmacniali" mocnymi rosołami i obfitością potraw mięsnych. Zresztą w umysłach ludzkich pojęcie głodu kojarzyło się zwykle z ciężkimi cierpieniami i śmiercią. W 1927r. na kongresie internistów w Amsterdamie oficjalnie stwierdzono, że dzisiejsza naukowa medycyna dość ma leków i nie musi korzystać z "bardzo przykrej i niefizjologicznej metody głodówek".
W pierwszych dekadach XXw. kaloryczno - białkowa teoria żywienia uległa pewnej modyfikacji na skutek odkrycia witamin. Wystąpiło też kilku dietetyków "rewolucjonistów" na czele z lekarzem szwajcarskim Bircher-Bennerem, twórcą energetycznej teorii żywienia i metody leczenia dietą surówkową. Ale Bircher-Benner był przez oficjalną medycynę zwalczany, a leczenie głodem nadal uważano za niepoważne, nienaukowe, a nawet za niebezpieczne sekciarstwo. Doświadczyłam tego w mej pracy, gdy zajęłam się geriatrią (medycyna starości), która zaczęła się rozwijać u nas w połowie XXw. Problem zdrowej długowieczności z dawna mnie interesował. Otóż według obliczeń gerontologii (nauka o starości) powinniśmy żyć średnio 110-120 lat, a śmierć fizjologiczna powinna być łagodnym zaśnięciem bez cierpień i niedołęstwa. Główną przyczyną, że tego nie osiągamy, jest nadmierne i ogólnie wadliwe żywienie. Istotną cechą starzenia się są gromadzące się w tkankach różnorodne złogi, a przekarmianie bardzo ten proces nasila. W krajach zamożnych złogi miażdżycowe w tętnicach zaczynają narastać już nawet u dzieci przedszkolnych, a w drugiej poowie życia bardzo często występują nadwaga i różne przewlekłe chorby związane przyczynowo z nieprawidłowym żywieniem. Ogólnie można by to nazwać "zespołem przekarmiania". Między dwudziestym a siedemdziesiątym rokiem życia nasza podstawowa przemiana materii spada o ok. 30%, a ruchliwość i wydatki energetyczne maleją jeszcze bardziej. Czy uwzględniamy to w naszym żywienu? Niestety, wiemy, jak bardzo jest ono podyktowane przez silnie wdrożone nawyki i smakowe uzależnienia.
I właśnie w tych chorobach z przekarmienia - a są one bardzo różne - głodówka jest istotnym leczeniem przyczynowym, mobilizując siły lecznicze samej natury. Organizm musi stale utrzymywać konieczny dla życia skład krwi, a nie otrzymując pokarmów z zewnątrz wdraża się tzw. endogenne (wewnętrzne) żywienie, przy którym zużywa "własne materiały" i to ściśle według ich hierarchii ważności, a więc
w pierwszym rzędzie właśnie złogi i różne "nadmiary", chore zwyrodniałe komórki, stare ogniska zapalne itp. Jest to oczyszczenie i biolgiczne odmłodzenie ustroju z wyleczeniem chorób pochodzących z przekarmienia. Oczywiście, wymaga to odpowiedniego czasu i odpowiedniej, fachowej opieki lekarskiej.
Dla geriatrii zdrowa długowieczność to problem kluczowy. Uważałam też, że pisząc o profilaktyce geriatrycznej i rewitalzacji, nie mogę w swych publikacjach pominąć metody leczniczych głodówek. Na moją prośbę uzyskałam w 1977r. z Ministerstwa Zdrowia skierowanie na dwutygodniowy pobyt w klinice leczenia głodem u prof. Nikołajewa w Moskwie, celem bliższego zapoznania się z tą metodą. Po powrocie stamtąd zgłosiłam w wydawnictwie lekarskim pisemną ofertę napisania monografii dla lekarzy na temat leczenia głodem. Ale recenzent, który to oceniał, orzekł, że jest to metoda szkodliwa i książka taka nie może się ukazać. Napisałam więc do tego recenzenta (specjalista żywieniowiec) prośbę o podanie mi prac naukowych wykazujących szkodliwość takich głodówek. Odpowiedzi jednak nie otrzymałam.
Gdy napisałam książkę pt. "Rewitalizacja i długowieczność", przeznaczoną dla lekarzy, dwaj recenzenci wydali o niej bardzo pozytywną opinię, nakazując jednak usunięcie dwóch rozdziałów o głodówkach leczniczych, bo - jak twierdzili - jest to metoda "nienaukowa". Na to się nie zgodziłam i książka ta - pisana dla lekarzy - ukazała się (wraz z rozdziałami o głodówkach) w pozańskim wydawnictwie "Różdżkarz". Inna moja książka pt. "Głodówka jako metoda lecznicza" została wydana w stowarzyszeniu radiestezyjnym w Bydgoszczy w 1992r., a w 1998r. wydawnictwo "Spar" w Warszawie wydało kolejną moją pracę na ten temat pt. "Leczenie głodówka i dietą surówkowo-jarską".
Muszę tu zaznaczyć, że z rożdżkarstwem i radiestezją nie mam nic wspólnego, podobnie zresztą jak i leczenie głodem nie ma nic wspólnego z metodami tzw. medycyny alternatywnej, jak np. bioenergoterapia i inne praktyki, w których ogromną rolę odgrywa sugestia.
Medycyna odrzuciła metodę leczenia głodem, dlatego że jest "przykra", wymaga wyrzeczeń, silnej woli, wytrwałości, a choć samo uczucie głodu znika po paru dniach, biologiczne "wymiatanie śmieci" może nieraz przejściowo powodować różne przykre doznania. Dłuższe parodniowe głodówki powinny być prowadzone pod kontrolą badań i pod opieką lekarza specjalisty, który dobrze zna tę metodę, przebieg kuracji, jej specyfikę i dobrze orientuje się we wskazaniach i w przeciwwskazaniach do takiego leczenia. Jest zrozumiałe, że głodówek nie stosuje się w chorobach wyniszczających, połączonych z utratą krwi czy białka ani też w chorobach bakteryjnych (w tym wenerycznych), które wymagają swoistego leczenia. A w nowotworach złośliwych konieczna jest szybka interwencja chirurgiczna. Pan inż. Stanisławski pisze w swej książce o leczeniu raka głodówką sokową metodą Breussa. Nie znam
tych przypadków i wyników, nie mogę więc wypowiadać się na ten temat. Wiadomo jednak, że rak ma duży związek z "zespołem przekarmiania". Zdrowy, odporny organizm szybko niszczy powstające komórki nowotworowe, wadliwe żywienie niszczy tę odporność, a rozwój raka świadczy już o jej braku. A więc usuwając nowotwór metodami inwazyjnymi, trzeba też myśleć o ogólnym uzdrowieniu ustroju przez właściwe żywienie, w czym mogą być pomocne również głodówki czy okresy diety surówkowej.
W tej krótkiej przedmowie nie mogę wymieniać wszystkich chorób nadających się do leczenia głodem. Jest ich mnóstwo i dotyczą wszystkich układów narządowych. Wiemy też, jak bardzo te różne przewlekłe sprawy dręczą naszą starość i skracają nam życie. To też właśnie geriatrzy, rozumiejący swe powołanie, winni starać się o włączenie metody leczenia głodem w program studiów lekarskich. Powinny też powstać odpowiednie oddziały szpitalne. Jest przy tym oczywiste, że po kuracji głodowej nie wolno wracać do uprzedniego szkodliwego żywienia, lecz trzeba przejść na prwidłową, zdrowotną dietę, której zasady winni opracować specjaliści. Nadmienię tu, że np. Bircher-Benner za taką prawdziwie zdrowotną uważa dietę ściśle jarską, w której połowę pożywienia stanowią surowe warzywa i owoce, drugą zaś połowę pokarmy możliwie jak najmniej kulinarnie przetworzone. Warto też dodać, że w nielicznych na świecie tzw. "ośrodkach długowieczności", gdzie ponadstuletni starcy jeszcze chodzą po górach i pracują w polu, podstawę wyżywienia stanowi całe ziarno zbożowe (chleb razowy, kasze, krupniki), warzywa i owoce (głównie surowe), mleko i ser. Nie ma tam białej mąki i cukru, a mięso jada się bardzo rzadko i tylko chude.
Opisując historię swego wyzdrowienia, pan inż. Stanisławski również mocno podkreśla sprawę prawidłowej diety, zaznaczając to nawet w tytule. Głównym jednak "bohaterem" książki jest głodówka lecznicza i cenne jest to, że Autor doszedł do niej i przeprowadził ją niejako wbrew oficjalnej medycynie, a zarazem dla jej dobra, wysuwając pod adresem tej medycyny bardzo słuszne rządania. Autor sam nie stawia się w roli lekarza, lecz cytuje wiele wypowiedzi lekarzy i przykładów działania diet głodowych czy półgłodowych, starając się w ten sposób bardziej zainteresować czytelnika, zachęcić go do dalszego zgłębiania tematu, do własnych przemyśleń i decyzji, które jednak, gdy chodzi o głodówkę, powinny zapadać po dokładnym przebadaniu się i zasięgnięciu porady specjalisty.
Doc. dr med. hab. Kinga Wiśniewska-Roszkowska
12 VII 1999r. 
m. Łódź

Polecam również bardziej fachową literaturę na ten temat:
"Ulecz samego siebie.O leczniczym głodowaniu w pytaniach i odpowiedziach" Dr Georgij Aleksandrowicz Wojtowicz (wystarczy wpisać w google leczenie głodem i trochę poszukać)

-------------------------------------------------------
schizof2o.o think different

Brak odpowiedzi na dany temat

OSTATNIE NA FORUM
ANKIETA
PORADA SPECJALISTY

Czy wg Ciebie leki psychotropowe są bezpieczne?

Głosuj

Jakie są rodzaje zaburzeń schizofrenicznych?

Żeby rozpoznać schizofrenię jej objawy muszą być obecne przez pewien okres (1 miesiąc).

więcej