FORUM POST

« Powrót do forum

Odpowiedź

Temat: Niesłuszna diagnoza schizofrenii niezróżnicowanej?

2017-06-03 13:38:46

przez gość

cytuj moderacja

Witam. Trafiłem na oddział karetką, bo rodzice zadzwonili. Nie miałem pracy, odciąłem się od ludzi i kłóciłem się z rodzicami. Nie miałem żadnych urojeń lub omamów. Dostałem 20mg olanzapiny, to mnie wyciszyło. Po dwóch tygodniach wyszedłem z oddziału z podejrzeniem schizofrenii. Odstawiłem lek i po kilku dniach znów zaczęły się kłótnie. Znowu trafiłem na oddział. Tym razem dostałem rispolept, który kompletnie ściął mnie z nóg. Doszedłem do dawki dobowej 4 mg. Potem były zastrzyki 37,5 mg. Postawiono mi diagnozę schizofrenia niezróżnicowana. Skierowano mnie do Warszawy. Po 3 miesiącach brania leków, z dnia na dzień, pojawiła się straszna pustka w głowie, przestałem prowadzić wewnętrzny dialog, przestałem mieć ciche, spokojne myśli. Świat wewnętrzny się zawalił. Pojawiła się duża anhedonia. I to wszystko z dnia na dzień. Brałem jeszcze abilify 2 miesiące. Obecnie nie biorę leków 2 miesiące, ale nie ma znaczącej poprawy. Na abilify już nie wytrzymywałem, tak bardzo było mi ciężko. Dodam, że to właśnie po rispolepcie 3 dnia miałem głos na ucho i 1 dnia brania abilify również. Jak to naprawić?

Odpowiedzi:

2017-06-06 12:54:17

przez gość

cytuj moderacja

Co ciekawe, pierwszym lekiem w szpitalu, chyba drugiego dnia, wg karty wypisu była Zypryxa i.m., czyli raczej iniekcja mięśniowa 10 mg. A ja nie dostałem w mięsień tylko do wypicia roztwór na noc. Po nim w nocy mnie trzęsło i przewijały się myśli przez głowę. Rano się obudziłem taki "czysty" myślowo, zrównoważony, wyciszony z emocji, ale pozytywnie się czułem. Rano chcieli mi podać znowu ten roztwór, ale odmówiłem bo się wystraszyłem tej trzęsiawki i tego stanu w nocy. Po jakiejś chyba godzinie coś mnie złapało. Zacząłem pakować się ze szpitala, uważałem personel za wrogów, że coś mi zrobili złego tym lekiem. Modliłem się na głoś, a jak ktoś przyszedł porozmawiać to ja głośniej, żeby nie słyszeć tej osoby. W końcu dali mi jakichś zastrzyk, z karty nie wiem który to lek, ale zrobiło mi się dziwnie błogo i zwaliło z nóg do spania. Potem dostałem go jeszcze raz. Może to ta Zyprexa była, a do picia (wcześniej na noc co miałem trzęsiawki) dostałem co innego, Mam trudność z tym ustaleniem, bo daty chyba się nie zgadzają na karcie, już nie pamiętam dokładnie. Leki,które dostałem w szpitalu: Fluanxol, Hydroxyzinum, Metocard, Sertagen, Aqua Pro Injectone. Potem zacząłem dostawać tabletki i według karty była to zalasta d. max. 20mg, pamiętam, że pół tabletki rano i pół na noc. Taki raczej ciekawy przypadek ze mnie jest. Co ciekawe, lekarz przyjmująca przekazała mnie do leczenie do ordynatorki, bo uważała że tak będzie lepiej.

Ciekawy jest też drugi pobyt. Doktor ciągle się pytała co u mnie słychać, tak jakby oczekując, że powiem jej że miałem głosy albo omamy. Do tego jak rozmawialiśmy, to czułem, że chce mnie sprowokować do napaści, to dziwnie włosami się bawiła, to dziwnie milczała i dziwnie rozmowę prowadziła. Przy wypisie ze szpitala za pierwszym razem tak samo dziwnie się zachowywała.

Poza tym, gdy byłem w Warszawie, bo tam mnie skierowali, dziwili się, że odstawiono mi olanzapinę. Gdy mi stała się ta pustka z dnia na dzień, bardzo się wystraszyłem, myślałem że mózg jest uszkodzony. Lekarz mówiła, że nie można od razu odstawić risperidon (miałem w zastrzykach), tylko stopniowo, ale co do czego to już go więcej nie dostałem, tylko olanzapinę mi podali znowu. Okazało się, że są złe wyniki krwi, że może dojść do uszkodzenia wątroby (nie wiem ile w tym prawdy) i trzeba podać arypiprazol. Chcieli od razu w zastrzyku mi dać miesięczną dawkę, zamiast (chyba tak jak powinno się robić) dać w tabletkach i zobaczyć jak reaguje. Ja się nie zgodziłem na zastrzyki i miałem w tabletkach. Nie dość, że pierwszego dnia miałem głos na ucho to ciągle czułem w głowie coś dziwnego, że coś w mózgu się dzieje, dziwnie czułem mózg przez kilka dni. Następnie zwiększyli mi dawkę, cytując lekarza: "bo dawno nic nie było zmieniane".Potem wziąłem arypiprazol w zastrzyku. Chcieli, żebym dalej brał leki i do nich wrócił na drugi pobyt, ale po wypisie już się u nich nie zjawiłem. Było mi bardzo ciężko, teraz też jest ciężko.

A i na drugim pobycie w szpitalu dostałem citalopram do risperidonu, a później lekarz w Warszawie stwierdził, że nie było to najlepsze połączenie.

Znalazłem kilka osób co mieli tak samo jak ja. Niektórzy jedną rzecz, inni drugą. W większości już nie ma z nimi kontaktu, ale jednemu pustka minęła w jakimś stopniu, innemu anhedonia. Nie znalazłem nikogo, komu by minęło (znalazłem trzy osoby, które to miały, nie ma z nimi kontaktu) to dziwne myślenie, że są w głowie dziwne myśli, które przychodzą i ja tego nie kontroluje. Jakieś pojedyncze wyrazy, zdania z niczym niezwiązane, np. leże i pojawia się: "dzień dobry, kiełbasa, coś tam coś tam". Nie czuję, że to są głosy w głowie, tylko myśli. Poza tym czuję, że mnie cofnęło w rozwoju, w myśleniu, w ruchach, pojawiły się nawyki, które miałem kiedyś, kilka lat temu. Czytałem o infantylności po neuroleptykach i rzeczywiście ona jest.

Może do neurologa pójdę, piszczy mi w głowie. Obudziłem się pewnej nocy z mocnym piskiem i tak już został tylko słabszy.
To cała historia.

OSTATNIE NA FORUM
ANKIETA
PORADA SPECJALISTY

Czy wg Ciebie leki psychotropowe są bezpieczne?

Głosuj

Badanie EEG

Omawiane we wcześniejszych wydaniach Memo Wiadomości tomografia komputerowa i magnetyczny rezonans jądrowy należą do grupy badań, które uwidaczniają struktury mózgowe. Pokazują wzajemne ułożenie części ośrodkowego układu...

więcej