FORUM POST

« Powrót do forum

Odpowiedź

Temat: normalne życie schizofrenika

2008-09-10 18:32:00

przez gość

cytuj moderacja

wczodzę od czasu do czasu na forum i stwierdzam, że czas najwyższy napisać coś pozytywnego o życiu schizofrenika. ja po wyjściu ze szpitala napisałam pracę magisterską, obecnie kończę drugi kierunek studiów (filologię rosyjską) i rozglądam się za pracą.czyli żyję normalnie. prosze o głosy ludzi, którzy potrafią w tej chorobie zawalczyć o swoje szczęście!!! dość użalania się nad sobą!!

pozdrawiam

filolog-schizofreniczka

Odpowiedzi:

2008-09-06 20:31:00

przez gość

cytuj moderacja

proszę napisz jak ci się to udało?

Kasia.



icon_cry.gif icon_cry.gif icon_cry.gif

2008-09-06 21:26:00

przez gość

cytuj moderacja

Bo żeby dzis uczyc w szkole, trzeba miec jakąś chorobe psychiczna.

normalny nie da rady icon_exclaim.gif

2008-09-07 02:02:00

przez gość

cytuj moderacja

Żeby móc pracować w szkole, co pewien czas , trzeba sie poddać badaniom psychicznym czy jest sie w stanie podołać pracy, nauczyciel musi byc zdrowy psychicznie..

Skoro pod wzgledem psychicznym jestes w porzadku, niczego nie zatajałas na tych badaniach, tzn, ze jestes zdrowa i nie ma przeciwskazań do tego zawodu.

Praca z młodzieżą czy dziećmi, wymaga duzej odporności na stres.

ciągle zdarzaja sie w szkole sytuacje konfliktowe to z dziećmi, to z rodzicami, to z przełożonymi. Dla zdrowego i silnego psychicznie sa to bardzo trudne momenty, nieraz potrzebny jest psycholog.

Jeśli to wszystko wytrzymujesz i nie ma w twoim zachowaniu nic niepokojacego, to ok.

W tym zawodzie jest sie ciagle pod obstrzałem, ciagle pod kontrola,

z kazdej strony.

Ten zawód wymaga silnej psychiki.

2008-09-07 09:40:00

przez gość

cytuj moderacja

nieprawda!

ten zawód wymaga powołania !

Kasia.



icon_biggrin.gif icon_biggrin.gif icon_biggrin.gif

2008-09-07 10:19:00

przez gość

cytuj moderacja

Powołania i silnej mocnej psychiki.

Czy chory na zespół paranoidalny ma silna psychikę?

2008-09-07 12:02:00

przez gość

cytuj moderacja

Pmieć pmoże

Pproszę pani

Pwpsyk pwalić

pniemoże

proszę pani

Proszę potworze

2008-09-07 12:32:00

przez gość

cytuj moderacja

Nie - "badania psychiczne", tylko PSYCHOLOGICZNE.

2008-09-07 12:40:00

przez gość

cytuj moderacja

Chory na zespół paranoidalny jeśli tylko zechce albo znajdzie motywacje będzie miał nie tylko mocną ale bardzo mocną psychikę!

Kasia.



pod warunkiem że ... wiatr go pokocha !



p.s.



a wiatr mnie kocha-dzisiaj mi to mówi, bardzo pięknie mi to mówi icon_biggrin.gif

2008-09-10 18:32:00

przez gość

cytuj moderacja

proszę potworze.........hahahahaaaaaaaaaa wiem wiem

2008-11-22 02:11:58

przez gość

cytuj moderacja

CYTAT: gość, 2008-06-29 12:52:00

WITAM WSZYSTKICH CHORYCH SCHIZOFRENIKOW.MAM PARE RAD DLA WSZYSTKICH CHORYCH NA SCHIZOFRENIE.PRZEDSTAWIE SIE MOZE MAM NA IMIE TOMEK I MAM 30 LAT CHORUJE NA SCHIZOFRENIE OD 23 ROKU ZYCIA CZYLI 7 LAT.
<BR>Z ZAWODY JESTEM NAUKOWCEM.NAUKOWCEM AMATOREM.
<BR>OTO LEKARSTWA KTORE BIORE:
<BR>RISPOLEPT 3 mg 1 TABLETKA DZIENNIE LEK NA GLOWNE OSIOWE OBJAWY SCHIZOFRENII
<BR>PERNAZYNA 100 mg 2 TABLETKI DZIENNIE LEK WYCISZAJACY
<BR>PRIDINOL 2 - 4 TABLETKI DZIENNIE LEK NA ZLOSLIWY ZESPOL NEUROLEPTYCZNY INTERAKCJA Z LORAFENEM
<BR>LORAFEN 2 TABLETKI DZIENNIE LEK NA ZLOSLIWY ZESPOL NEYROLEPTYCZNY INTERAKCJA Z LORAFENEM
<BR>NIESTETY OPROCZ SCHIZOFRENII MAM JESZCZE JEDEN CZYNNIK PSYCHOTYCZNO-MOTORYCZNY KTORA UTRUDNIA MI ZYCIA.
<BR>CZYTALEM BARDZO DUZO ARTYKULOW O SCHIZOFRENII I NIE TYLKO O SCHIZOFRENII.WYCZYTALEM ZE PRZY SCHIZOFRENII U CZESCI BARDZO MALEJ CHORYCH NA SCHIZOFRENIE WYSTEPUJE PEWIEN OBJAW NIEPOKOJACY I BARDZO PSYCHICZNIE UCIAZLIWY. TEN OJBAW SOMATYCZNY NAZYWA SIE Z L O S L I W Y M Z E S P O L E M N E U R O L E P T Y C Z N Y M.OBJAW TEN WYSTEPYJE TYLKO U BARDZO MALEJ LICZBY SCHIZOFRENIKOW DOKLADNIE U 0,5 % - 1 % SCHIZOFRENIKOW.CIESZSCIE SIE ZE MACIE TYKO SCHIZOFRENIE A NIE M ACIE ZLOSLIWEGO ZESPOLU NEUROLEPTYCZNEGO. 99 % PROCENT SCHIZOFRENIKOW CHORUJE TYLKO NA SCHIZOFRENIE. NATOMIAST 1 PROCENT SCHIZOFRENIKOW CHORUJE NA DODATKOWA CHOROBE CZYLI ZZN (ZLOSLIWY ZESPOL NEUROLEPTYCZNY)
<BR>TEN ZLOSLIWY ZESPOL NEUROLEPTYCZNY TO COS STRASZNEGO. PRAKTYCZNIE GDY SIE POJAWIA CHORUJACY JEST WYLACZONY Z NORMALNEGO ZYCIA.MI LEKARZ PSYCHIATRA TRAFNIE STWIERDZIL ZE JA JESTEM POWAZNIE BARDZO CIEZKO CHORY PSYCHICZNIE. FIZYCZNIE NIC MI NIE DOLEGA.
<BR>ACHORUJE NASCHIZOFRENIE JUZ 7 LAT. ZACHOROWALEM W WOJSKU GDYZ CHAMSTWA WOJSKOWEGO MOJA WRAZLIWA OSOBA NIE MOGLA ZNIESC.ROZCHOROWALEM SIE BARDZO POWAZNIE.LECZE SIE U LEKARZA PSYCHIATRY JAK KAZDY SCHIZOFRENIK.
<BR>JA MAM TA NAJCIEZSZA CIEZKA POSTAC SCHIZOFRENI PONIEWAZ.
<BR>WYSTEPUJE U MNIE ZLOSLIWY ZESPOL NEURLETYCZNY.JEST TO BARDZO CIEZKIE SCHORZENIE SOMATYCZNE.
<BR> RUSPOLEPT LEK KTORY BIORE JEST LEKIEM BARDZO SKUTECZNYM. LEKARZ MI POWIEDZIAL MI WPROST: GDYBYM NIE BRAL RISPOLEPTU ZWARIOWALBYM JUZ DO KONCA CALKOWITEGO.
<BR>MAM KILKA PORAD. JESTEM Z ZAWODY NAUKOWCEM AMATOREM I BADAM PRAKTYCZNIE I TEORETYCZNIE SRODKI I SUBSTABCJE KTORE SA POMOCNE W ZMNIEJSZANIU OBJAWOW SOMATYCZNYCH SCHIZOFRENII.
<BR>OTO LISTA SRODKOW POMOCNYCH W ZWALCZANIU ZLOSLIWEGO ZESPOLU NEUROLEPTYCZNEGO I OSTRYCH OSIOWYCH OBJAWOW SOMATYCZNYCH SCHIZOFRENICZNYCH. JA SIE ZASTANAWIAM CZEMU SIE MECZE I CZEMU JESTEM CHORY. WAZNE W CHOROBIE SCHIZFRENII JEST NP JA MIESZKAM W BLOKU.A Y MNIE W BLOKU TAKIE KRETYNY MIESZKAJA I PAJACE ZE JAK SIE SLYSZY TO CO ONI MOWIA TO SIE ZYGAC CHCE.
<BR>Z TAKIMI LUDZMI ZAMIAST CZLOWIEK BYC RADOSNY I WESOLY TO DLA WRAZLIWYCH OSOB OZNACZA ZYCIE PELNE CIERPIEN. PISZE TO DLATEGO ZEBY OSTRZEC WRAZLIWE OSOBY PRZED SRODOWISKIEM.
<BR>ALE W DUPIE MAM TYCH SKURWYSYNOW I CIOTY ZENSKIE.
<BR>ZAJMIJMY SIE SUBSTANCJAMI KTORE SA POMOCNE W LECZENIU OBJAWOWYM SOMATYCZNYCH OBJAWOW SCHIZOFRENICZNYCH:
<BR>SOK POMIDOROWY + TABASCO + DUZA ILOSC <font color="red">*****</font> - POPRAWIA STAN SOMATYCZNY UKLADY NERWOWEGO SCHIZOFRENIKA NAWET O 30 % - 40 %
<BR>RISPOLEPT + PERNAZYNA - DOSKONALY FARMACEUTYK NA SCHIZOFRENIE.PERNAZYNA JEST LEKIEM WYCISZAJACYM
<BR>PRIDINOL + LORAFEN - DOSKONALA KOMBINACJA LEKOW SKUTECZNA TA KOMBINACJA JEST NA ZLOSLIWY ZESPOL NEUROLEPTYCZNY.
<BR>PRIDINOL + CZARNA PARZONA KAWA
<BR>ORAZ JESZCZE JEDNO: SKUTECZNA KOMBINACJA SUBSTANCJI NA OBJAWT SCHIZOFENICZNE TAKIE JAK:
<BR>GLOSNE MOWIENIE SAMEMU DO SIEBIE
<BR>KLOCENIEI WYZYWANIE SIE Z SAMYM SOBA
<BR>NATRECTWO MYSLI I GONITWA MYSLI
<BR>KLOPOTY ZE SNEM
<BR>NA TO ODKRYLEM SKUTECZNA KOMBINACJE.SPRAWDZILEM KILKA RAZY I RZECZYWISCIE JEST TO SKUTECZNA KOMBINACJA. OTO CO NALEZY ZROBIC:
<BR>CZYNNOSC PIERWSZA PRZYGOTOWANIE CZARNEJ MOCNEJ KAWY PARZONEJ
<BR>CZYNNOSC DRUGA WSYPANIE DO KAWT DUZEJ ILOSCI CUKRU. ILOSC CUKRU MUSI BYC SPORA. JA SYPIE 7 - 10 LYZECZEK
<BR>NASTEPNIE WYPIJAMY CZARNA MOCNA
<BR>KOLEJNA CZYNNOSC SORZADZAMY SZKLANKE WODY PRZEGOTOWANEJ ZIMNEJ LUB LETNIEJ.BIERZEMY SOL OBOJETNIE JAKI RODZAJ MOZETO BYC SOL:
<BR>SPOZYWCZA LUB JODOWANA. ROZPUSZCZAMY SOL WSZKLANCE WODY PRZEGOTOWANEJ I WYPUJAMY. TAKI WYWAR NIE JEST ZBYT SMACZNY.
<BR>CALOSC KOLEJNA CZYNNOSC POPIJAMY DUZA ILOSCIA GAZOWANEJ COCA COLI.
<BR>TAKA KOMBINACJA JEST NIESAMOWICIE SKUTECZNA. WYNIKA TO Z FAKTU
<BR>ZE POZIOM NEUROPRZEKAZNIKOW W NEURONACH REGULUJE WLASNIE CHLOREK SODU CZYLI ZWYKLA SOL.
<BR>ODKRYCIE JEST PROSTE DZIECINNIE PROSTE: TYM SPOSOBEM MOZNA B E Z
<BR>P O M O C Y L E K O W R E G U L O W A C S O B I E P O Z I O M R O Z N Y C H P R Z E K A Z N I K O W W M O Z G U W TYM NAJWAZNIEJSZEGO NEUROPRZEKAZNIKA ISTOTNEGO DLA SCHIOZFRENIKOW CZYLI D O P A M I N Y. SCHIOZFRENICY ZNALEZLI SPOSOB NA SAMOREGULACJE POZIOMU DOPAMINY W MOZGU.TA REGULACJA JEST PALENIE PAPIEROSOW. W TEN SPOSOB SCHIZIOFRENICY REGULUJA SOBIE SOBIE POZIOM DOPAMINY W MOZGU
<BR>JA ODKRTLEM DRUGA REGULACJE I TO WSZYSTKICH NEUROPRZEKAZNIKOW W MOZGU A SZCZEGOLNIE DOPAMINY.
<BR>SPOSOB JEST BARDZO PROSTY:
<BR>SZKLANKA WODU PRZEGOTOWANEJ Z ROZPUSZCZONA ILOSCIA SOLI SPOZYWCZEJ LUB JODOWANEJ -------------> POBUDZENIE NEUROPRZEKAZNIKA + KAWA CZARNA MOCNA PARZONA Z DUZA ILOSCIA CUKRU---------EFEKT---------> POBUDZENIE RECEPTORA DOPAMINOWEGO
<BR>DRUGI SPOSOB BARDZO PROSTY:
<BR>SZKLANKA WODY PRZEGOTOWANEJ Z ROZPUSZCZONA ILOSCIA SOLI
<BR>SPOZYWCZEJ LUB JODOWANEJ ------------> HAMOWANIE NEUROPRZEKAZNIKA + SZKLANKA CCA COLI NAPOJU GAZOWANEGO---------
<BR>------EFENT---------> HAMOWANIE RECEPTORA DOPAMINOWEGO.
<BR>PRZETESTOWALEM METODE NA SOBIE I JEST SKUTECZNA.
<BR>PAMIETAJCIE SCHIZOFRENIK KTORYS WYMYSLIL SPOSOB REGULOWANIA POZIOMU DOPAMINY W MOZGU ALE OKAZUJE SIE JEST KILKA METOD REGULACJI TEGO NEUROTRASMITERA.
<BR>METODA PIERWSZA PALENIE SPOREJ ILOSCI PAPIEROSOW. STOSUJE JA 90 PROCENT SCHIZOFRENIKOW
<BR>METODA DRUGA:
<BR>SZKLANKA WODY PRZEGOTOWANEJ Z SOLA + I TERAZ:
<BR>ALBO CZARNA MOCNA KAWA --------> POBUDZENIE NEUROTRASMITERA
<BR>ALBO COCA COLA NAPOJ GAZOWANY -----------> HAMOWANIE NEUROTRANSMITERA
<BR>W TEN SPOSOB POWSTALA DRUGA METODA REGULACJI DOPAMINY NORADRENAINY ACETYCHOLINY W MOZGU SCHIZOFRENIKA.SPROBUJCIE KOMBINOWAC Z ROZNYMI SUBSTANCJAMI.
<BR>PAMIETAJCIE KAZDY Z NAS SCHIZOFRENIKOW MA ROZNY ORGANIZM I NA KAZDEGO INACZEJ BEDA DZIALAC SUBSTANCJE KTORE MAJA WLASNOSCI PSYCHOYTOPOWE NIEKONIECZNIE CHODZI TU TYLKO O FARMACEUTYKI.
<BR>SOK POMIDOROWY MOZE OKAZAC SIE ODPOWIEDNIO PRZYRZADZONU LEPSZYM LEKARSTWEM NIZ NAJNOWZE LEKI PSYCHOYTOPOWE TYPI INVEGA LUB RISPOLEPT.JEZELI KAZDY Z WAS CHIZOFRENIKOW KOCHA SWOJE ZDROWIE TO MOZE NIEKTORZY Z WAS SPROBUJA MOJEJ METODA.
<BR>METODA JEST OPARTA NA FAKTACH NAUKOWYCH NIE WZIALEM JEJ Z KOSMOSU.I WCALE MI NIE CHODZI O WYMADRZANIE SIE TYLKO BIESZYLBYM SIE GDYBY MILIONY MLODYCH CHORYCH LUDZI POLEPSZYLO SWOJ STAN ZDROWIA PSYCHICZNEGO. TRZEBA SZUKAC ROZNYCH METOD
<BR>DZUALANIA. SAMI SCHIZOFRENICY MUSZA NIE PODDAWAC SIE CHOROBIE TYLKO MYSLEC JAK NAJWIEBEJ MUSLEC NAD POPRAWA SWOJEGO STABU ZDROWIA PSYCHIOCZNEGO.CHCIALBYM COS WNIESC SWOJA OSOBA DO POLEPSZENIA LOSU 400 000 SCHIZOFRENIKOW W POLSCE I PONAD 50 000 000 SCHIZOFRENIKOW NA SWIECIE.TO SPORA LICZBA.
<BR>JESZCZE RAZ LISTA MOJA NAUKOWA NIE WIEM CZY SKUTECZNA SYBSTANCJI LUB ZWIAZKOW O DZIALANIU PSYCHOYTOPOWYM:
<BR>RISPOLEPT I RUSPOLEPT CONSTA SYBSTACJA CZYNNA RISPOREDON
<BR>INVEGA NOWY LEK KTORY SIE POJAWIL SYBSTACJA CZYNNA POLIPERYDON(TA SAMA SUBSTANCJA DO RISPOLEPT.JEDNAK NIE BEDZIE ZADNEGO PRZELOMU GDYZ INVEGA JEST PRAKTYCZNIE NIECO ZMODYFIKOWANA WESJA RUSPOLEPTU A NIE C A L K O W I C I E N O W Y M L E K I E M.WIEC PRZELOM WYBIJMY SOBIE Z GLOWY.
<BR>OTO LISTA SUBSTANCJI I ZWIAZKOW AKTYWNYCH I O MOCNYM LUB SLABSZYM DZIALANIU PRZECIWSOMATYCZNYM I PRZECIWPSYCHOTYCZNYM:
<BR>SOK POMIDOROWY + TABASCO + DUZA ILOSC PIEPRZU. DRINK OSTRY POMIDOROWY.
<BR>LSD-25 + MLEKO + NASACZENIE KWASEM CYTRYNOWYM(CYKL KREBSA OBIEGU KWASU CYTRYNOWEGO) NARKOTYK TYLKO BARDZO OSTROZNIE I ODPOWIEDNIO PRZYJMOWANY (WYJATKOWA OSTROZNOSC).LSD - 25 PRZYJMOWANE Z GLOWA Z JAKIMS LOGICZNYM MYSLENIEM.SKUTECZNE NA OBJAWY SOMATYCZNE SCHIZOFRENICZNE.
<BR>AMFETAMINA PRZYJMOWANA W BARDZO MALYCH DAWKACH I IMPULSOWO POPIJANA CZARNA MOCNA KAWA I ROZPUSZCZANA W KWASIE CYTRYNOWYM (CYKL KREBSA OBIEG KWASU CUTRYNOWEGO W ORGANIZMIE CZLOWIEKA)NAJLEIEJ SCHIZOFRENIKOM I SCHIZOFRENICZKOM JEST PRZYJMOWANIE NARKOTYKOW TYLKO W NIEDUZYCH DAWKACJ. JAK MAMY LISTEK LSD-25 TO SCHIZOFRNIK NIE POWINIEN LYKAC CALEGO LISTKA TYLKO POKROIC LISTEK NA 12 CZESCI
<BR>I WCZESNIEJ CALY LISTEK ZANURZYC W SOKU CYTRYNOWYM. TRZYMAC W TYM SOKU CYTRYNOWYM LISTEK LSD-25 PRZEZ 2-3 DNI ZEBY DOBRZE LSD-25 NASIAKL KWASEM CYTRYNOWYM.
<BR>
<BR>LORAFEN FARMACEUTYK + PRIDINOL FARMACEUTYK - SKUTECZNA KOMBINACJA NA ZESPOL NAPADOWO LEKOWY I ZLOSLIWY ZESPOL NEUROLEPTYCZNY
<BR>WODA Z ROZPUSZCZONA Z SOLA SPOZYWCZA + CZARNA MOCNA KAWA EFEKT POBUDZANIE NEUROTRANSMITERA DOPAMINY
<BR>WODA ROZ
<BR>U MNIE LEKARSTWEM OKAZALO SIE ZRYCIE ROWOW KILKUNASTU OSOSB. TAKIE JAK ONI MIELI ZRYCIE ROWA TO DOBRZE ZAPAMIETALI TOMKA.
<BR>KOLEJNY DOBRY FARMACEUTYK TO NAJLEPZA METODA TZW METODA ZRYCIA ROWA.JA MIALEM OKROPNY PROBLEM Z PAROMA OSOSBAMI.
<BR>JEDNA BYLA TAK CWANA ZE NIBY SIE Z NIA NIE UZERALEM A JEDNAK IZERANIE BYLO.GOSIA KRASINSKA NIE NAWIDZE AZ DO OBRZYDZENIA NIBY SIE Z NIA NIGDY NIE UZERALEM BEZPOSREDNIO ALE POSREDNIO W CALYM SWOJUM ZYCIU Z GOSIA KRASINSKA NAJBARDZIEJ SIE UZERALEM TAKA CWANA.
<BR>OKAZALO SIE ZE OPROCZ FARMACEUTYKOW I SUBSTANCJI O DZIALANIU
<BR>PRZECIWPSYCHOTYCZNYM DOBRA MTODA JEST BARDZO CHAMSKA METODA ALE W Y J A T K O W O P I O R Y N Y J A C O S K U T E C Z N A.
<BR>JA MIALEM PROBLEM Z JEDNA KLIENTKA Z BLOKU NIBY SIE Z NIA NIE UZERALEM A JEDNAK UZERANIE BYLO.GOSIA KRASINSKA. GDY SIE DOWIEDZIALEM ZE TO BRZEDACTWO WSTRETNE?TYLKO MA DUZE CYCE)
<BR> JEDEN Z SASIADOW MACAL JA PO TYCH CYCACH A MOJ OJCIEC ZMARL.
<BR>TROCHE SIE WKURWILEM.
<BR>JAK SIE DOMYSLILEM ZE GOSIA KRASINSKA ZAMENHOFA 46 MIASTO POLICE ZOSTAL JEJ ROW ZRYTY PRZEZ POL ROKU ROWA JEJ ZRYLI TO M O J S T A N S O M A T Y C Z N Y U L E G L Z N A C Z A C E J P O P R A W I E.
<BR>JEZELI CHODZI O ZLOSLIWY ZESPOL NEUTOLEPTYCXZNY TO KAZDY SCHIZOFRENIK MUSI WIEDZIEC 99 PROCENT SCHIZOFRENIKOW MA TYLKO STANY SOMATYCZNE SCHIZOFRENICZNE NATOMIAST 1 % SCHIZOFRENIKOW MA DODATKOWY STAN SOMATYCZNY CZYLI ZNL LUB ZZN. TE SKROTY OZNACZAJA ZESPOL NAPADOWO LEKOWY I ZLOSLIWY ZESPOL NEUROLEPTYCZNY.CZY KTOS Z WAS MA ZNL LUB ZZN.WRAZENIA SA NIESAMOWITE.TEN ZZN JEST BARDZO UCIAZLIWY DLA NOMALNEGO FUNKCJONOWANIA.JEST TO PORTAL STWORZONY Z MYSLA O SCHIZOFRENIKACH WIEC ZASADA TEGO PORTALU JEST PISANIE SCHIZOFRENII LEKARSTWACH OBJAWACH ZESPOLACH NAPADOWYCH LEKACH SPOSOBACH LECZENIA FARMAKOLOGII I TYM PODOBNYCH RZECZY ZWIAZANYCH ZE SCHIZOFRENIA.ARTYKULY NAUKOWE DOTYCZACE NARKOTYKOW A SCHIZOFRENII WYRAZNIE MOWIA ZE CHORZY NA SCHIZOFRENIE NIE POWINNI BRAC ZADNYCH NARKOTYKOW I TYCH MIEKKICH I TYCH TWARDYCH.JDNAK SYTUACJA PRZYPOMINA BATALIE NAUKOWE O TO CO JEST ZDROWSZE MASLO CZY MARGARYNA.PD 1994 RKU DO 1998 ZA ZDROWSZA UZNAWANO MARGARYNE ALE W 1998 ROKU STWIERDZONO ZE MARGARYNA JEST SZKODLIWA BO SPOSOB JEJ WYRABIANIA JEST TWARDY CZYLI HATD PO ANGIELSKU. ALE POZNIEJ W 2008 ROKU OKAZALO SIE ZA METODA TWARDEGO TWORZENIA N I E J E S T S Z K O D L I W A D L A Z D T O W I A A PRZECIWNIE SPOSOB PRODUKCJI MARGARYNY WZMACNIA BIOCHEMICZNIE ORGANIZM CZLOWIEKA. TO SIE OKAZALO.
<BR>NA MNIE TE SRODKI I SUBSTANCJE O DZIALANIU ZBLIZONYM DO DZIALANIA LEKOW PSYCHOYTOPOWYCH DZIALAJA DOSYC DOBRZE. NIESTETY KAZDY SHIZOFRENIK MA ROZNY ORGANIZM WIEC NIE WIEM JAK Z WAMI.
gościu pełen szacunek dla ciebie.... sam jestem chory od bardzo niedawna ale duzo sie oczytalem o schizofrenii... wierze w twoje sposoby i nie omieszkam wyprobowac niektorych... biggrin jak dla mnie jestes wporzadku... po twojej wypowiedzi zauwazylem ze rzeczywiscie jestes chory i to nie podlega zadnej watpliwosci... widac tez ze jestes inteligetny i to wlasnie sprawia ze uwierzylem w twoja racje... ja mam te chorobe przez moie rodzenstwo ktore sie nade mna znecalo i ponizalo mnie przez cale dziecinstwo... ale jakos sie jeszcze trztmam... powodzenia w ryciu rowow... cheesygrin pozdrowka... 3maj sie z fartem... wszystkich chorych pozdrawiam i mowie do wszystkich...
bedzie dobrze biggrin
musi byc confused


PS: u mnie niestety jest hujowo... cry
ale mam przyjaciol ktorzy mi pomagaja...
dzisiaj juz dwa razy chcialem sie zabic, przedawkowalem lek (naszczescie jakis delikatny) i siedzialem na krawedzi balkonu patrzac w ziemie... cry cry
mam 16 lat... i trzy proby samobojcze na koncie (nie ma sie czym chwalic...)... nie liczac dzisiejszej...:(

2008-11-22 21:06:32

przez trzask

cytuj moderacja

Przez całe życie miałam omamy słuchowe, ale to ukrywałam. Gdy miałam 19 lat po raz pierwszy miałam epizod chorobowy- obeszło się bez leczenia. Pod koniec maja tego roku był drugi epizod chorobowy i skończyło się hospitalizacją. Studiów nie skończyłam. W moim przypadku pozytywne jest to, że leki teraz nie wywołują żadnych skutków ubocznych- wcześniej miałam ogromny apetyt, ale to minęło gdy lekarz zmienił mi dawkę Zalasty z 15 mg do 10. Biorę leki i wszystko jest w porządku. smile

-------------------------------------------------------
trzask

2008-12-09 18:05:18

przez gość

cytuj moderacja

nie rozumiem gadania o "normalnym zyciu schizofrenika" .. a co jest normalnego w ciagłym braniu leków?

poza tym nie rozumiem jak niektórzy mogą się obrażać za nazywanie ich nienormalnymi skoro w połowie książek na temat schizofrenii jesteśmy/jesteście tak nazywani?

skoro podaje sie srednia dla ludnosci +- 2 dyspersje w prawo od sredniej na krzywej gausa a wy/my sie w niej nie miescimy/miescicie to o co wam chodzi?

jesteśmy/jesteście nienormalni czy tego chcecie/chcemy czy nie :P

sam mam 31 lat i nie pracuje, nic nie robię bo mi się nie chce, mam t ow dupie :P ... kiedyś miałem poczucie winy, że żyję cudzym kosztem ale teraz sram na to :P co mnie to obchodzi?

dlaczego miałbym się obwiniać za cokolwiek? choroba lub zaburzenia osobowości z jej pogranicza to nie mój wybór tylko efekt kiepskich genów albo złego wychowania, nigdy nie piłem, nie ćpałem - nie zrobiłem nic żeby się za chorobą/zaburzenia osobowości winić ...

kiedy rozgrywały się najważniejsze dla mnie sprawy w moim życiu nikogo przy mnie nie było, na pomoc rodzicó nie mogłem nigdy liczyć, poza szykanami, drwinami i naśmiewaniem sie za mnie nic dobrego mnie nie spotkało - dlaczego teraz mam cokolwiek robić z ich powodu? co mnie obchodzą konsekwencję mojej choroby/zaburzeń dla otoczenia?

dlaczego mam chcieć się leczyć? bo mogę zagrażać ludziom z którymi mieszkam? jeszcze raz pytam, co mnie to obchodzi? kiedy potrzebowałem ich pomocy to mieli mnie gdzieś i nie wiem czy to wynikało z głupoty, złej woli, ignorancji i tumiwisizmu, co mnie to obchodzi?

kiedy gadam z matką i mówię, że odczuwam dziwne zapachy to jestem wyzywany od idiotów i schizofreników (a raczej byłem) - teraz sie mnie po prostu boi ... zawsze t oja sie jej bałem bo ciągle krzyczała i wyżywała się na kazdym kto był od niej słabszy !!! kontynuujmy kwestie urojeń węchowych, zrobiłem doświadczenie, poprosiłem kuzyna o sprawdzenie czy i on czuje cokolwiek dziwnego zapachowo w moim domu i sie okazalo, że on też chyba ma schizofrenie bo czuje, tak sam osie stalo w przypadku mojej dziewczyny, miala takie same odczucia (szkoda, żę najprawdopodobniej nie dlugo bedzie to juz moja była dziewczyna)
... chyba wszyscy troje mamy schizofrenię, tylko dwoje z nas nic o tym nie wie :P

tak co do odczuwania dziwnych zapachów przez schizofreników to nie zawsze okazuje się ze sa one urojeniami, okolo 1% ludzi wykrywa w powietrzu tlenek węgla nie umiejąc co prawda opisać i nazwać dziwnego wrażenia jakie jego obecność na nich wywiera ... chyba wszyscy sa schizofrenikami :P

urojenia dzwiękowe: coś m ipiszczało w domu, znowy byłem idiotą i paranoikiem, przyszedł kuzyn i mnie pyta co to za dzwięk? mówie: nie wiem bo ja nic nie słyszę a nawet jak mi sie wydaje, że słyszę to nie słyszę bo to urojenia są" ... kuzyn sięzasmiałi mówi, że chyba: "cewki mi w TV piszczą" ... lol - wtedy juz sie przyznałem, że też słyszę to samo co on ...

jak mam lekarzowi udowodnić, że to co słyszę albo odczuwam nosem to czesto prawda skoro nie mogę ciągle ze sobą nosić pod pacha mojego kuzyna lub mojej dziewczyny?

jak przekonać moją matkę, że słyszę dzwięk wydawany przez dmuchawę na piecu, w piwnicy i nie mogę przez to spać? przecież jak sie przyznam to znów zostanę obrzucony stekiem wyzwisk i jeśli zareaguje tak jak powinienem, adekwatnie do bodżca, czyli kurwą na kurwę to przyjedzie policja i mnie zawiozą do szpitala :P

dlaczego nie zapewniono mi leczenia wtedy kiedy go potrzebowałem, kiedy ważyły sie kwestie mojej przyszłości, mojego wykształcenia? czy mam dziś płacić za cudze zaniedbania? dlaczego miałbym pracować fizycznie ponad swoje siły tylko po to żeby przeżyć? skoro przy odrobinie dobrej woli ze strony moich rodziców móglbym dziś miec doskonałą pracę i sam sie utrzymać?

o jakiej Wy normalności mówicie?

normalność to dla was ukończenie rusycystyki i niemożność znalezienia pracy? jesteście debilami jesli skonczyliscie rusycystykę i nie mozecie znaleźć pracy :P w najbliższym większym miescie koło którego mieszkam - Toruniu - rusycysta dostaje 40 PLN netto na rękę więc o jakich trudnościach ze znalezieniem pracy piszecie? ruzycysta zarabia w polsce srednio wiecej niż anglista (moja dziewczyna ma na rękę jako anglista 30 PLN) i zyje ...

myślę o sobie, że nie mam po co się leczyć, po to żeby wegetować?

chyba już wolę całkowite odpłynięcie do krainy wiecznych snów, przynajmniej nie bede swiadomy swojej nienormalności i będę miał gdzieś co się ze mną dzieje :P

po co mi normalność skoro i tak nie bede w stanie zaspokoić choćby 1/4 swoich potrzeb?

najgorze jest to, że trudno u mnie bylo dostrzeć schizofrenię/zaburzenia osobowości (nie jestem do konca zdiagnozowany)bo wszystko zawsze było kamuflowane przez moją podobno wysoką inteligencję, nie musiałem się np. uczyć wiec nie dostrzegałem problemów niektórych które mi choroba przynosiła ... nie mogłem sie jednocześnie uczyć bo nie mogłem sie skupić ale nieuczenie i tylko chodzenie do szkół umożliwiało mi i tak ich skończenie... kto przezyl cos podobnego to wie o co mi chodzi, a kto nie przezyl to wyjasnianie tu tego niczym nie bedzie sie róznilo od rzucania grochem o sciane :P albo gadania z dupą :P

2008-12-09 19:03:00

przez Cretino

cytuj moderacja

CYTAT: gość, 2008-08-28 11:12:00

moja córka wychodzi ze szp po próbie samob.,ma22lata i boję się ,że nie zmużę oka przez nią a sama chorujęna serce i nie wyobrażam sobie spokoju,co robić?
"przez nią" .. jakie podejście do sprawy :P

pomyślałaś o tym, że córka może być chora przez ciebie?

2008-12-10 16:33:02

przez pstom

cytuj moderacja

Intencją mojej wypowiedzi jest danie nadziei ludziom wrażliwym, zagubionym w
obliczu narastających zagrożeń świata zewnętrznego...
Uratowała mnie determinacja i nieprzyjęcie do serca wyroku psychiatrów.
Przez wiele lat sport, a bieganie w szczególności, podobnie do innych
wypowiadających się wcześniej na forum, było moją naturalną terapią.
Trzy razy dałem się zamknąć w wariatkowie i pokornie łykałem prochy 22 lata,
bo nikt łącznie ze mną nie rozumiał co się dzieje... Było to tak dawno, że
prawie w prehistorii (lata 60-te ubiegłego wieku)... Byłem jednak wytrwały i
dziś założyłem witrynę:
www.uzdrowionaschizofrenia.pl , na której zamieściłem nie tylko swoje teksty,
ale również przetłumaczone przykłady innych tzw. byłych schizofreników,
których jest wielu, ale rozsiani są po całym świecie i trzeba było wysiłku by
do nich dotrzeć...
Wiem, że nie dla każdego będą te przykłady przekonujące ale, wierzcie mi, a
miałem przez 40 lat wystarczająco czasu będąc na rencie, by studiować temat z
różnych punktów widzenia, rozmawiać z wieloma ludźmi oraz czytać literaturę
tematu: sprawa tzw. schizofrenii to kwestia z jednej strony karmy, widoczna
choćby w kosmogramie urodzeniowym, z drugiej to ważna lekcja wynikająca z
szoku emocjonalno-energetycznego mająca na celu wznieść nas na wyższy poziom
świadomości i rozwoju.
Coś takiego jak duch człowieka nie jest wyłączną domeną kościoła "miłościwie
nam panującego", bo występuje we wszystkich kulturach i w całej historii
ludzkości, więc niedostrzeganie przez pseudo naukę pt. psychiatria tego faktu
powoduje niemożność dotarcia do przyczyn i co za tym idzie iluzoryczność tzw.
leczenia...
Ja nie poddałem się i choć trwało to długo, dziś czuję się szczęśliwszym niż
kiedy byłem szarpany konfliktami emocjonalnymi 20-latkiem. Jednak to co
przeżyłem stawiało wciąż nowe pytania i wymagało wysiłku w poszukiwaniu
odpowiedzi. Stąd ta cała droga opisana przeze mnie w tekstach, które polecam
na swej stronie...
Nikomu nie życzę by przeżywał to co mnie się przytrafiło więc wyciągam rękę
proponując wsparcie swym całożyciowym doświadczeniem...To na prawdę n ie musi
trwać tak długo ale na pewno wymaga wysiłku. Życząc odwiedzającym to forum
determinacji i sił w drodze do równowagi między ciałem, umysłem, uczuciami i
duchem
(c.u.u.d.) serdecznie pozdrawiam

2008-12-19 17:43:03

przez gość

cytuj moderacja

Ja nie wiem czy jestem chora, ale coś było nie tak, bardzo nie tak. Byłam w szpitalu - 2 tygodnie. Jak na stan w którym mnie przyjęto to naprawdę niedługo. Nastęnie brałam rispolept 1,5 mg, przytyłam 5 -6 kg. Żyłam normalnie; pracowałam (nadal pracuję), robiłam studia podyplomowe, znam języki obce.
PO dwóch latach lek odstawiłam, po konsultacji z lekarzem.
Przez 6 miesięcy było ok, schudłam do rozmiaru 36 (i tak nie by łoźle bo przedtem nosiłam 38, czasem 40), ale od połowy października zaczynam się znowu denerwować, mam dużo stresu w pracy, czasem nie mogę spać. ZAstanawiam się czy choroba nie wróciła.
Byłam u innego lekarza, który stwierdził, że zostałam źle zdiagnozowana bo on nie widzi u mnie objawów choroby. Chciałabym zeby tak było...
Nie wiem, za kilka dni pójdę do następnego, muszę wiedzieć na pewno, chociaż czy warto się łudzić.
Te leki są takie dziwne, otumaniają, ale przy takiej dawce, którą brałam można funkcjonować normalnnie tylko wcześniej chodzi się spać.
W każdym razie mam wsprarcie rodziny.

A coś optymistycznego - ja staram się żyć normalnie, walczę o siebie. Do tej pory o tym nie myślałam, ale zamierzam poznać i w miarę możliwości zrozumieć tę chorobę i jeśli jestem chora to wyzdrowieć.

smile

2009-02-02 10:10:20

przez pstom

cytuj moderacja

„TRANSFORMACJA ŚWIADOMOŚCI DZIĘKI TZW. SCHIZOFRENII”
W szpitalu psychiatrycznym znalazłem się dość nieoczekiwanie w wyniku splotu dziwnych i gwałtownych okoliczności w czasie letnich wakacji 1969 roku.
Jako student politechniki, wymęczony trudnymi egzaminami po pierwszym roku, odpoczywałem z dala od rodzinnego domu na obozie młodzieży socjalistycznej w lasach zachodniej Polski.
Byłem idealistycznie nastawionym do świata, o ścisłym umyśle, zakompleksionym młodzieńcem. Wychowałem się w tradycyjnie katolickiej, mieszczańskiej rodzinie,
w smutnej dzielnicy wielkiego przemysłowego miasta centralnej Polski. W rodzinie brak było miłości i panowała chłodna, przygnębiająca atmosfera. Pomimo, że miałem dwóch braci czułem się samotny i nierozumiany. Ojciec chory na białaczkę umarł wcześnie. Przygotowywany przez matkę do ciężkiego życia, ukończyłem szkołę budowlaną. A potem, mimo wszechstronnych zainteresowań humanistycznych poszedłem, siłą rozpędu, na studia techniczne...
Przed wakacjami, dość przypadkowo towarzysząc kuzynce, znalazłem się w gabinecie jasnowidzącej wróżki, która powiedziała o mnie zaskakujące i prawdziwe rzeczy. Między innymi, że „spotkam dziewczynę w podróży...” Mój racjonalny umysł doznał pierwszego wstrząsu...
Rzeczywiście w drodze na obóz zauroczyła mnie, jak się potem okazało nieszczęśliwie, piękna blondynka, studentka fizyki. Zaczęły się dziać niezrozumiałe dla mnie rzeczy. Pomału traciłem kontakt z rzeczywistością, widziałem i słyszałem, czego inni nie widzieli i nie słyszeli. Megafony obozowe mówiły do mnie, a ludzkie twarze były potwornie zniekształcone z olbrzymimi oczyma i bezwstydnym wyrazem ust. Spałem mało, wstawałem o wschodzie słońca i robiłem w lesie różne dziwne ćwiczenia...
Np. Rzucałem sporej wielkości kamieniem z całej siły w górę i zawsze łapałem lub
z niezwykłą celnością trafiałem nim w oddalone drzewa. Miałem wyraźne, symboliczne sny... Popadałem w konflikty z innymi obozowiczami, by w końcu dostać nie-spodziewanie od kogoś po twarzy...
Pogoda była piękna, wspaniała natura sprzyjała organizowanym w ostatnich dniach obozu zawodom pływackim na otwartym basenie. Wziąłem udział we wszystkich konkurencjach, (wcześniej nie trenowałem pływania) zajmując drugie i trzecie miejsca. Wygrałem nurkowanie na odległość, bijąc wszystkich „na głowę” i sądzono, że utonąłem w mętnej wodzie wynurzając się blisko końca 50 metrowego basenu. Bal zamykający obóz, na którym występowałem jedynie w kąpielówkach, obserwując niewysychające krople wody na mym ciele, połączony z dekoracją uczestników zawodów pływackich, był dla mnie z jednej strony przeżyciem chwały zwycięzcy, a z drugiej ostateczną porażką odepchnięcia przez ukochaną w tańcu.
Wczesnym rankiem wszyscy wyjechali autokarami, a ja po nocnym błądzeniu bez celu w okolicznych lasach pozostałem sam. Czułem się lekko i bez jakiegokolwiek niepokoju ruszyłem przed siebie, całkowicie pozbawiony cielesnych potrzeb. Dwa lub trzy dni krążyłem po okolicy, by wreszcie ktoś zaniepokojony mym dziwacznym zachowaniem zaalarmował pogotowie i znalazłem się w nieodległym „miasteczku wariatów”, gdzie podczas Drugiej Wojny Światowej naziści eksperymentowali z chorymi psychicznie.

Przeżyłem szok... Zdiagnozowano schizofrenię i podawano mi trzy razy dziennie olbrzymie dawki fenactilu w bolesnych zastrzykach. Pomału wracałem do rzeczywistości, ale buntowałem się uważając, że moje problemy nie mogą być uleczone jedynie na drodze medycznej.
Kuracja ta została raptownie przerwana, gdy okazało się, że zarażono mnie żółtaczką. Przewieziony do domu pozostawałem pod opieką poradni studenckiej. Urlop zdrowotny, dieta, leki i dużo, dużo snu to utkwiło mi najbardziej w pamięci z tamtego okresu. W mojej rodzinie nie było chorób psychicznych, więc ani ja, ani moi bliscy nie rozumieli co się ze mną działo.
Postanowiłem zmienić kierunek studiów na bardziej zbliżony do mych zainteresowań. Zdałem konkursowy egzamin i zacząłem studia architektoniczne w Warszawie. Nie poddałem się żadnej sensownej psychoterapii. Nie było mnie na nią stać. Brałem jedynie leki i czułem się z nimi fatalnie. Gdy po dwóch latach próbowałem je odstawić, tym razem w górach, w czasie zimowych ferii, wróciły dziwne myśli i mistyczne przeżycia. Znalazłem się po raz drugi w klinice psychiatrycznej. Tym razem w Stolicy.
Przerwałem studia i rok odpoczywałem odbywając pierwszą zagraniczną podróż autostopem do Francji. Zawsze kochałem sport i ruch w każdej postaci był dla mnie najlepszą terapią. Już wcześniej zdystansowałem się do kościoła i w tym okresie nie miałem żadnych religijnych potrzeb. Leki powodowały, że stroniłem od ludzi i mimo sporego temperamentu nie udawało mi się nawiązywać kontaktów z dziewczętami.
Jeszcze raz byłem hospitalizowany w wieku 32 lat podczas polskiego zrywu Solidarności w 1981 roku. Znowu w wakacje spędzane w górach w towarzystwie nieznanych mi osób, odstawiałem stopniowo leki i przeżyłem na łonie dzikiej, odległej od cywilizacji natury, wspaniały „odlot” zakończony bolesną konfrontacją ze stróżami prawa i rzeczywistością psychiatryczną.
W moich szaleńczych stanach, które wspominam dziś jak kolorowe przygody w poszukiwaniu wolności i radości życia, nie przejawiałem nigdy agresji i nikogo nie skrzywdziłem. Przeciwnie, to ja byłem kilkakrotnie pobity.
W tych okresach podniesionego nastroju czułem się całkowicie uwolniony od ograniczeń społecznych, pozbawiony zwykłych zahamowań. Wyrażałem w nieskrępowa-ny sposób swą jedność z naturą. Dwukrotnie w górach, samotnie, uciekając od cywilizacji do lasu rozbierałem się do naga. Odbierając sygnały wszechświata, czułem się silny, odważny i kreatywny... ale byłem całkowicie bezbronny i pozbawiony kontaktu z materialną rzeczywistością.
Moja droga do zdrowia była długa. Opierała się o głębokie przekonanie, że mogę sobie poradzić ze „schizofrenią” i konsekwentnie przez następne lata do tego dążyłem. Nie utożsamiałem się z chorobą i nigdy nie myślałem o sobie jak o chorym psychicznie. Była we mnie głęboka wiara, że uda mi się uwolnić nie tylko od demonów przeszłości, ale również od psychotropowych podpórek. Miałem skłonności filozoficzne i ezoteryczne, które przejawiały się między innymi zainteresowaniami Wschodem (hatha joga), hipnozą i odmiennymi stanami świadomości.
Początkowo sport i nauka były aktywnościami, w których moje fizyczne ciało oraz umysł były trenowane dzięki systematycznemu wysiłkowi. Niestety nie miałem w tej drodze żadnego nauczyciela lub przewodnika, na którego wskazówkach mógłbym się oprzeć. Samotnie przecierałem szlak ku harmonijnemu życiu napędzany wewnętrzną siłą, odkrywając brakujące lub utracone elementy duchowości i uczuciowości wyższej.
W 1990 roku odbyłem tygodniowy kurs Transcendentalnej Medytacji, upewniony przez jedną z prowadzących, że pozwoli mi to wyjść z ponad dwudziestoletniego uzależnienia od leków psychotropowych. Przez następne dwa lata systematycznie dwa razy dziennie medytowałem po 20 minut i niedługo potem podczas stażu we Francji uwolniłem się od mego chemicznego balastu. Wtedy dopiero poczułem się prawie wolnym i szczęśliwym człowiekiem, nie zdając sobie jednak sprawy, jak wielka praca mnie jeszcze czeka.
Poszukując właściwej drogi do zdrowia i spełnienia nie ustawałem w czytaniu dostępnych lektur z pogranicza psychologii, rozwoju osobistego i ezoteryki. Odbyłem kilka kursów i warsztatów wzbogacających mnie o nowe narzędzia do pracy nad sobą (techniki relaksacyjne, afirmacje, ćwiczenia oddechowe). Kurs Doskonalenia Umysłu Metodą Silvy, potem wielokrotnie powtarzany, pozwolił mi nie tylko sprecyzować aktualne cele życiowe, ale również uświadomił dobitnie olbrzymi potencjał jakim każdy z nas dysponuje.
Podróże autostopem do Zachodniej Europy, szczególnie do Francji, i podejmowane tam zajęcia zarobkowe wzbogacały moje umiejętności radzenia sobie w trudnych okolicznościach, w kontaktach z ludźmi o skrajnie różnym pochodzeniu oraz dystansowały do polskiej, katolickiej tradycji.
Lista prac, których się imałem jest długa i wynikała wprost z faktu konieczności ukrywania mej psychiatrycznej przeszłości i braku doświadczenia w wyuczonym zawodzie (architekt – konserwator zabytków). Pracowałem między innymi jako opiekun młodzieży przy remontach zabytków w południowej Francji. W Niemczech budowałem makiety architektoniczne dla Simensa. W hiszpańskiej Andaluzji pomagałem architektowi angielskiemu w budowie willi. W Miami (USA) pracowałem kre-śląc perspektywy architektoniczne. Pilotowałem też wycieczki turystów do Paryża, pracowałem jako ratownik wodny na obozie harcerskim, kierownik obozów sportowych młodzieży nad morzem, instruktor narciarski, degustator-sprzedawca win reńskich, tłumacz filmów francuskich itp. itd...
Niestety nie potrafiłem na trwałe znaleźć satysfakcjonującego zajęcia i nie podjąłem też ostatecznej decyzji na osiedlenie się za granicą. Napotykałem bezustannie na kłopoty w kontaktach damsko-męskich, co owocowało samotnością i frustracją.
Wciąż zadawałem sobie filozoficzne pytania o zasady bytu i swą tożsamość... Zastanawiałem się nad swą odpowiedzialnością za minione zdarzenia. Poszukiwania te doprowadziły mnie do astrologii, która wyjaśniła, po raz pierwszy w stopniu zadowalającym, wiele aspektów mego charakteru, temperamentu i trudności w ich opanowaniu.
Na pytanie czy mym losem rządzi przypadek, dotarłem poprzez doświadczenia regresji hipnotyczej do zrozumienia nieśmiertelności duszy uwikłanej w koło karmy. Koncepcja reinkarnacji, potwierdzona mym własnym doświadczeniem oraz wielu autorów, których książki przetłumaczone na język polski przeczytałem, przeniosła

mnie na inny poziom świadomości. Odpowiedzialność za myśli, słowa i czyny oraz kreatywna sprawczość, to teraz zasady w oparciu, o które zacząłem układać sobie życie.
W 1995 roku poznaję Elę jako odpowiedź wszechświata na mą afirmację, że „jestem gotów spotkać kobietę - pokrewną duszę, o jakiej zawsze marzyłem”. Porównawczy kosmogram był zadziwiający i nasza przyszłość potwierdziła to, co z niego wyczytałem: przyjaźń, miłość i wspólną drogę rozwoju. Po ślubie moje życie zmieniło się diametralnie. Uspokoiłem się znacznie, przestałem pędzić w poszukiwaniu szczęścia i odnalazłem wewnętrzną równowagę. Zastanawiając się nad dalszym sensem istnienia postanowiłem swym przykładem wesprzeć innych cierpiących jak ja niegdyś. Napisałem i opublikowałem w miesięczniku ezoterycznym tekst pt. „Byłem schizofrenikiem”, który spotkał się ze sporym zainteresowaniem w środowisku „chorych psychicznie”. Kontakt z wieloma „boleśnie wrażliwymi” uświadomił mi, że każ-dy ma swoją drogę do przebycia, a ja mogę jedynie inspirować swym przykładem
i dzielić się doświadczeniem.
Pojmowałem coraz bardziej rozbieżność między klasyczną, zachodnią medycyną opartą o zasady newtonowskiej fizyki, niepotrafiącą dotrzeć do przyczyn „schizofrenii”, a co za tym idzie jej skutecznie wyleczyć, a głęboką mądrością mówiącą o jedności wszechrzeczy. Przekraczając próg Nowego Tysiąclecia zrozumiałem, że dzięki tzw. schizofrenii byłem zmuszany docierać do prawd duchowych niedostępnych najczęściej zjadaczom chleba, uwikłanym w codzienną walkę o fizyczne prze-trwanie.
W celu podzielenia się swym całożyciowym dorobkiem stworzyłem stronę internetową www.uzdrowionaschizofrenia.pl , na której zebrałem wiele użytecznych, gdzie-indziej niedostępnych w języku polskim, informacji.
Reasumując mogę stwierdzić, że mój powrót do pełnego zdrowia opierał się na działaniach harmonizujących cztery obszary:
1.ciało – dieta, higiena, sport...
2.umysł – poszerzanie świadomości, wizualizacja, astrologia, języki obce...
3.uczucia – miłość, wybaczenie, odwaga, tolerancja...
4.duch – wiara, medytacja, modlitwa...
Najważniejsza jednak była decyzja na zdrowe i odpowiedzialne życie, do czego przez te wszystkie lata wytrwale dążyłem.
Wyrażam żal, że moje doświadczenia w powrocie do pełnej równowagi psychofizycznej nie zainteresowały świata medycznego w Polsce.
Ufam, iż ta opowieść może być pomocną, szczególnie tym spośród czytelników, którzy przechodzą, podobną do mojej, transformację świadomości.
Życzę im w tej drodze powodzenia i wytrwałości.

Paweł S. Tomaszewski

2009-02-02 18:49:28

przez gość

cytuj moderacja

ja biore teraz abilify zalaste sam odstawilem i dziwie sie ze w ogole bylem kiedys nienormalny, ale chwilowo niemam pracy przez wczesniejsze spoznianie sie ale mysle ze cos znajde mimo kryzysu , mysle czy by nie odstawic tego gowna jakim sa leki ale jeszcze poczekam z 5 miesiecy

2009-02-14 12:32:51

przez olinek279

cytuj moderacja

A ja jestem na solianie rano i wieczorem po 200 mg a do tego biore asentre 50 mg rano. czuje sie nie najlepiej ale próbuje zrobić prawko. jest ciężko nie mogę zapamiętać dwóch poleceń, ale próbuje . nie pracuje od roku może przez to jestem jakby ospała. ola

2009-02-14 21:10:41

przez witt68

cytuj moderacja

Normalne życie schizofrenika - tak, jeżeli się ma kochającą rodzinę, prawdziwych przyjaciół, którzy mimo naszej choroby traktują nas normalnie, oparcie w otoczeniu, ale takie szczęście mają nieliczni, a chorych jest wielu. Niestety żyjemy w Polsce, gdzie będziemy mniejszością podobną do gejów i lesbijek, czyli inni, a to oznacza, że gorsi. Homoseksualiści (słusznie czy nie) walczą o swoje prawa do normalności (ja osobiście wierzę w ich prawo do miłości), my tak na prawdę nie robimy nic byśmy mieli wszystkie prawa co zdrowi (to gwarantuje Konstytucja), ale sama Ustawa Zasadnicza nie da nam wszystkiego, potrzebna jest nasza inicjatywa. Nie wystarczy pochwalić się, że mimo choroby jest nam dobrze, bo innym jest źle. Jeżeli sami sobie nie pomożemy, to nie liczmy na to, że ktoś za nas coś zrobi.
Tacy jak my - chorzy na schizofrenię kiedyś byliśmy uznawani za pomazańców bożych, nasza psyche wykraczała poza horyzonty "normalnych", teraz zostaliśmy zepchnięci na margines. Czy tak musi być nadal?
Jestem ciekawy Waszej reakcji.
Pozdrawiam.

2009-02-22 13:00:41

przez gość

cytuj moderacja

No i bardzo dobrze. Trzeba walczyc z chorobą a nie poddawać się i czekać niewiadomo na co. Co prawda ja nie jestem chora ale mam jedną znajomą ktora jest w fazie psychotycznej . Powinna poczytać te posty ponieważ ona się poddała frown

OSTATNIE NA FORUM
ANKIETA
PORADA SPECJALISTY

Czy wg Ciebie leki psychotropowe są bezpieczne?

Głosuj

Czym są objawy pozytywne schizofrenii?

Tzw. objawy pozytywne (inaczej wytwórcze), to halucynacje (omamy) i urojenia. Pacjent, którego dotknęły widzi, słyszy i odczuwa bodźce, które tak naprawdę nie działają na ich receptor, czyli słyszy coś,...

więcej