FORUM POST

« Powrót do forum

Odpowiedź

Temat: Ja i kobieta ze schizofrenią

2012-10-30 00:49:35

przez gość

cytuj moderacja

Witam serdecznie forumowiczów,

tak grzebię i grzebię w tym worku z kolorowym napisem Google na nim i wyciągnąłem z niego to forum. Kilka miesięcy temu poznałem kobietę, która się przyznała mi na samym początku znajomości że cierpi na schizofrenię. Sporo już wcześniej wiedziałem o tej chorobie, ponieważ w wieku szkolnym jeszcze bałem się trochę że coś podobnego mnie spotkało. Bałem się wychodzić na ulicę, myślałem że przyciągam wzrok wszystkich przechodniów, myślałem że mi serducho wyskoczy z klatki piersiowej, zdawało mi się że wszyscy o mnie rozmawiają pod nosem. Najciekawsze jest że nigdy nie byłem u żadnego specjalisty z tym :D ale na szczęście zabrałem się za siebie - ćwiczenia, bieganie, pracę wykonuję bardzo odpowiedzialną i sobie w niej dobrze radzę. Ogólnie skoczyła moja samoocena na wysokość 8-9 piętra i wszystkie szepty, spojrzenia zniknęły z mojej głowy.

Dziewczyna o której wspomniałem na początku tego tematu niestety nie ma tyle szczęścia, chociaż obecnie jest czynna zawodowo, bierze "piguły" których niestety nie lubi zbytnio, lubi odczuwać emocje.

Przyznaję że napawa mnie trochę lękiem związanie się z osobą chorą na schizofrenię. Zdarzało się że oskarżała mnie o wywyższanie się, o to że próbuję rządzić nią. Z naszych rozmów wyniknęło że ma troszkę zaniżone poczucie własnej wartości, stąd się biorą te osądy. Też mam świadomość tego, że dzieci mogą dziedziczyć predyspozycje do zachorowania.

Kolejna kwestia jest taka, że jestem trochę oziębłym człowiekiem. Raczej chłodno patrzę na wszystko, skąpię w komplementach, pochwałach, raczej surowo oceniam ludzi. Też często jestem surowy dla siebie, ale to już na inny wątek historia :D

(i tutaj pytanie do Państwa) Czy taka osoba będzie dobrym partnerem dla schizofrenika? Już pomijając moje obawy, czy schizofrenik nie potrzebuje dużo ciepła, otwartości, czułości? Niestety zostałem wychowany tak, że mam deficyt tych przymiotów. Poza tym mój zawód wymaga bycia marmurową skałą.

Uwielbiam tą kobietę. Daje mi wiele radości, ciężko mi mijają dni jak się z nią nie widzę. Niestety zdaję sobie sprawę z powagi choroby i faktu, że ta choroba może zaszkodzić mi jak i jej będącej ze mną. Mówi mi że mnie kocha, ale chciałem się spytać postronnych ludzi, czy na dłuższą metę się nie wypalimy wzajemnie? I proszę nie komentować w stylu "skoro masz wątpliwości to jej nie kochasz". Znając siebie chcę wziąć odpowiedzialność za siebie, za nią i nienarodzone jeszcze nasze dzieci.

Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi (poza tymi o których wspominałem ;) )

Odpowiedzi:

2012-11-18 19:58:09

przez gość

cytuj moderacja

Witam serdecznie. Moj brat choruje na schizofremie od 10 lat. Wiem jak waznym elementem w Jego zyciu jest znalezc druga polowke. Uwazam, ze powinienes ulozyc sobie zycie z kobieta na ktorej Ci zalezy. Jesli uwazasz, ze bedzie Wam ciezko(napewno czasem bedzie) sa rozne stowarzyszenia, grupy ktore pomagaja rodzinie jak zyc ze schizofremia. Obdarz Ja MILOSCIA.
Pozdrawiam

2012-11-22 21:11:13

przez gość

cytuj moderacja

Wypoc cos lepszego komuchu z milicji

2012-12-06 22:25:52

przez gość

cytuj moderacja

hej!

od kilku lat jestem w związku z osobą chorą na schizofrenię, choć jej choroba zaczęła się, jak już byliśmy razem, więc miałam inny start niż Ty...

generalnie przy braniu leków i psychoterapii było ok - dużo rzeczy razem robiliśmy, aktywnie uczestniczyliśmy w życiu towarzyskim, dużo podróżowaliśmy. Leki nie przeszkadzały mu w pracy, choć często skarżył się na słabszą pamięć.
Dużym problemem, podobnie jak u dziewczyny, którą poznałeś jest niska samoocena, nie dostrzeganie u siebie dobrych cech i pozytywów, za to u innych aż w nadmiarze:)
Jeśli chodzi o emocjonalność to oboje nie jesteśmy zbyt wylewni uczuciowo i wynika z tego trochę problemów w naszym związku, ale generalnie zazwyczaj obgadujemy wszystko i jest w porządku - wydaje mi się, że ważne jest bycie szczerym wobec siebie, nawet jeżeli czasem sprawia to ból.

Natomiast najbardziej przerażającą chwilą w życiu z osobą chorą na schizofrenię są nawroty choroby (w naszym wypadku nawrót taki nastąpił po zakończeniu leczenia - to byłą nasza wspólna - moja, jego i lekarza - decyzja) Bezsilność, jaką się odczuwa, gdy chce się pomóc, ale nie da rady, a nic na siłę się nie da zrobić. Strach, jaki się odczuwa w związku ze stanem bliskiej osoby, ale też strach, jaki się odczuwa wobec osoby, wobec jej dziwacznych zachowań. Przeogromne zmęczenie psychiczne i fizyczne, które towarzyszy każdego dnia. Strasznie trudna jest też decyzja o telefonie po pogotowie, gdy po wielu tygodniach "walki" nic innego nie przychodzi już do głowy - czuje się wtedy taką ogromną pustkę...

piszę o tym nie po to, żeby wystraszyć Ciebie, ale po to, żebyś zdawał sobie sprawę z tego, ze życie z osobą ze schizofrenią to przeplatane wzloty i upadki. Ale myślę, że wspólnie łatwiej wiele przejść i można wiele zwyciężyć.

Życzę powodzenia!!!

OSTATNIE NA FORUM
ANKIETA
PORADA SPECJALISTY

Czy wg Ciebie leki psychotropowe są bezpieczne?

Głosuj

Jak trudno znosić swoją chorobę?

Każda choroba, która dotyka człowieka wpływa na jego nastrój. Nawet wtedy, gdy jest to zwykły katar lub przeziębienie pacjenci zauważają obniżenie nastroju, ponieważ nie są w stanie...

więcej